Blog stylowej kobiety

Kreuj swój styl. Inspiracje w zakresie mody, zdrowia, przyjemności.

Kwiecień plecień, bo przeplata …

2

Witajcie Kochani,

Piszę do Was list, bo w miesiącu kwietniu wyjątkowo nie udało mi się napisać żadnej treści na stylowąkobietę. Takiej treści, która byłaby od serca, z której byłabym w jakiś sposób zadowolona i która mogłaby coś „wnieść”. I choć treści od serca napisałam wiele w tym miesiącu, to zawarłam je głównie w swoim prywatnym pamiętniczku, który jest od emocji, miłości i układania siebie. Kwiecień to wreszcie miesiąc, który przeplata nam zimę z wiosną, podobnie było z moimi doświadczeniami. Garść rozczarowań przepleciona radościami rozkwitała w moim koszyczku, pochłaniając mnie bez końca.

Wyznając zasadę: lepiej mniej niż więcej, postanowiłam nie pisać nic na siłę w przestrzeni bloga, bo to bez sensu. Naszła mnie jednak ochota na napisanie listu do Was, bo chcę się usprawiedliwić, to raz, a dwa kwiecień wiele w moim życiu zmienił. Naprawdę! Lubię robić podsumowania, krótko lub długoterminowe, bo to zawsze fajnie pokazuje jak te puzzle wydarzeń układają się w sensowny obrazek naszego życia.

Zaczynając jednak od początku. Wielkanoc, czyli pierwsze dni kwietnia postawiły przede mną prawdziwe wyzwanie. Wszystko zaczęło się od roli teatralnej w Pasji, którą zaproponowała mi Pani Elwira Twardowska, czyli była kierowniczka „Plamy” Gdańskiego Archipelagu Kultury w Gdańsku. Osoba niesamowicie inspirująca, prawdziwa animatorka kultury. Pewnego dnia usłyszałam z jej ust propozycję: „Może zagrasz rolę Klaudii, żony Poncjusza Piłata w Misterium Męki Pańskiej? Jesteś przecież ładna”. Pani Elwira co roku organizuje Misterium Męki Pańskiej w Gdańsku, które wystawiane jest na przedprożu i schodach Dworu Artusa, a następnie kontynuowane w Drodze Krzyżowej po Starówce gdańskiej i zwieńczone ukrzyżowaniem Jezusa na Górze Gradowej. Wszystkiemu towarzyszy pochód, pięknie śpiewający chór, bębny, no i gra aktorów pochodzących ze znanych teatrów w Gdańsku. Aktorzy, jak i uczestnicy pochodu ubrani są w piękne stroje, które pochodzą z garderoby Pani Elwiry. Wietrzyłam tą garderobę i przyznać muszę, że była to ciężka praca. Garderoba jest nad wyraz opasła, jest tam mnóstwo różnych kostiumów i przebrań teatralnych, wszystko ciężkie i obszerne, ale równie piękne i intrygujące! No i wracając do meritum, przyjęłam propozycję Pani Elwiry, choć długo się zastanawiałam. Nie wiedziałam jak to będzie stanąć obok profesjonalnych aktorów. Kilka prób, całkowite oddanie tematowi i zasada: jak coś robisz, to rób to do końca, pomogły mi sprostać zadaniu. Udało się zagrać bez zająknięcia i z emocją, no i jestem zadowolona. To doświadczenie było milowym krokiem w moim samorozwoju i jestem bardzo wdzięczna wszystkim osobom za pomoc i miła współpracę. Szczególne podziękowania ślę w stronę Marka Branda, czyli wyjątkowego reżysera i aktora. Mojego inspiratora. Z Misterium Męki Pańskiej 2015 pozostała mi taka oto pamiątka.

10734075_732238713555823_6944509918145304039_nNajzabawniejsze z tego wszystkiego jest jednak to, że krótko przed poznaniem Pani Elwiry, jej garderoby i zagraniem roli Klaudii  zamieściłam na blogu tekst pt: „Luksusowe things”. Sami sprawdźcie i oceńcie czy nie ma w kwietniowej historii i w tym tekście jakiś podobieństw 🙂

Zainspirowana do cna tym wszystkim zaczęłam się zastanawiać nad swoją pasją. W wyborze tej jednej, jedynej, ukochanej pomógł mi powrót do przeszłości, czyli wspomnienie moich pierwszych szpagatów, potem zajęć z tańca nowoczesnego i salsy. Mój tata, sportowiec zawsze bardzo mnie dopingował w zajawce tanecznej, no i niesiona inspiracją i wspomnieniami postanowiłam wejść w kwiecień tanecznym krokiem. Zapisałam się na zajęcia dancehall i stwierdzić muszę, że taniec to chyba moja prawdziwa miłość. Zobaczymy jak to się potoczy dalej …

No, ale dobra niby sporo się działo, ale ja nadal nie zamieszczam żadnego sensownego tekstu, który mógłby coś wnieść w przestrzeń stylowej kobiety, która lubi się ładnie ubrać, lubi sztukę, obserwuje wszystko dookoła i stara się zrozumieć świat. Dlatego chciałabym jeszcze na koniec wspomnieć o mojej przyjaciółce, podróżniczce i miłośniczce kotów, z którą spędzałam ostatnio sporo czasu. Zawsze uważałam, że jak już nazywa się kogoś swoim przyjacielem, to naprawdę to coś znaczy. Nazywać kogoś swoim przyjacielem chciałam zawsze z rozwagą, nie pochopnie. No więc, mam jedną przyjaciółkę. Wiem, ze jest między nami połączenie dusz a to dlatego, bo prócz luźnych pogawędek, które nam płyną bez końca, mamy podobne poczucie humoru, wyznajemy podobne wartości i zasady, ale też mamy wspólne zainteresowania. Dostałam od tej mojej kochanej przyjaciółki ważną książkę, która jest o psychologii transpersonalnej. Trudne zagadnienie, dlatego czytam ją z uwagą i spokojem. Przyswajam ją w małych miarkach, bo jest w niej dużo odwołań do znanych psychologów, antropologów i duchowych nauczycieli. Jest też sporo teorii 🙂 Myślę jednak, ze ta moja przyjaciółka wiedziała co robi, obdarowując mnie tą książką w takim, a nie innym momencie. Mam nadzieję, ze wyłuskam z tej niej to co najlepsze i przystępne i, że zdołam się tym z Wami podzielić. Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznych, pięknych dni.

Udanej majówki!

Jagoda

2 komentarze

So, what do you think ?