Blog stylowej kobiety

Kreuj swój styl. Inspiracje w zakresie mody, zdrowia, przyjemności.

Próba charakteru

0

Paryż 11 – 15.11.2015 – Mała spędzała swój urlop na wycieczce w Paryżu. Był to wyjazd bardzo wyczekiwany i upragniony, który realizowała z serdecznymi przyjaciółkami. Dziewczyny miały świetne plany, chciały zobaczyć jak najwięcej pięknych miejsc, odwiedzić Luwr, pobawić się na koncercie i dotrzeć do dzielnicy artystów. Mała myślała o Paryżu jak o mieście zakochanych, a także mieście, w którym powstało mnóstwo wspaniałych filmów. Chciała zobaczyć paryskie uliczki i szykownie ubranych ludzi. Była przekonana, że da jej to mnóstwo inspiracji. Odczuwała w związku z tym wszystkim olbrzymią ekscytację. Dziewczyny  miały zamieszkać w apartamencie Pana Kazimierza, który odstąpił im swoje mieszkanko na czas pobytu w stolicy Francji. Wszystko miało być piękne i miłe, a było i piękne i beznadziejne. Już od samego początku zaczęły się kłopoty, które wystawiały dziewczyny na liczne próby. Próby charakteru…


Generic 630x300

Lew Tołstoj zwykł mawiać, że prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju. Spokój w sercu i duszy bez względu na sytuacje, w której przyjdzie się nam znaleźć? To brzmi jak najwyższy, buddyjski stopień oświecenia, którego doświadczają tylko nieliczni. Stwierdzenie: Co nas nie zabiło, na pewno nas wzmocni, nabrało dla mnie zupełnie nowego znaczenia. Zawsze myślałam o nim dosyć frywolnie i na luzie. Nie zdawałam sobie sprawy z niebezpieczeństwa w nim zawartego. Nigdy bowiem nie myślałam, że to „coś”, co miałoby nas wzmocnić, może nas też unicestwić.  Sądziłam raczej, że można poddawać się próbom i eksperymentom, a i tak zawsze spadnie się na cztery łapy. No, bo wreszcie cóż takiego wielkiego-złego, miałoby się nam przydarzyć. Podobno im bogatszą wiedzą dysponuje człowiek, o czekających go ewentualnych sytuacjach kryzysowych, tym łatwiej mu je znieść. Jeśli w świadomości i wyobraźni człowiek widzi zapowiadające się niebezpieczeństwo lub niepewną sytuację, wówczas łatwiej mu racjonalnie sterować swoim zachowaniem.

Paryż, 11.11.2015

Mała przyjechała do Paryża z ciężką walizą i po wyczerpującej podróży dotarła wreszcie do mieszkania, w którym miała spędzić swój pobyt. Była znużona lotem, odprawą i podekscytowana nową sytuacją. Marzyła o tym, aby jak najszybciej zostawić walizy, zdjąć buty i się rozluźnić. Wraz z koleżankami zaczęły otwierać drzwi. Niestety klucze, które dostały od Pana Kazimierza nie działały. Dwie godziny bezskutecznie próbowały je otworzyć i drzwi nadal pozostawały zamknięte. Panika i strach zaczęły malować się na twarzach dziewczyn. Co robić? Rozwiązań sytuacji nie było na tamten moment zbyt wiele i Mała zaczęła się naprawdę bać. To był pierwszy strach, który dał im Paryż. To była ich pierwsza próba charakteru.


Baner

Sytuacje kryzysowe zdarzają się każdemu i są nieuniknione. Pamiętam jak wykładowczyni z psychologii mówiła nam na zajęciach, że z jednym kryzysem łatwo sobie poradzić. Gorzej jednak, gdy sytuacje kryzysowe zaczynają się mnożyć. Pisząc sytuacja kryzysowa mam na myśli trudną sytuację, z której nie można znaleźć wyjścia. Kryzysowa sytuacja może spaść na nas jak grom z jasnego nieba lub chronicznie się nas uczepić. Na sytuację kryzysową często nie mamy wpływu, musimy się jej poddać i poczekać na rozwiązanie. Często oczekiwanie na rozwiązanie odbywa się w strachu, z którym każdy radzi sobie zupełnie inaczej. Jak ze strachem radziły sobie nasze podróżniczki?

Paryż, 13.11.2015

Dziewczyny próbowały się wzajemnie wspierać i szukały rozwiązań. Z pomocą sąsiada, który był bardzo zdeterminowany, dostały się wreszcie do domu Pana Kazimierza.  Odetchnęły z ulgą i pojechały zobaczyć wieżę Eiffla. Zaczynało być znowu pięknie…. Do czasu.

Dziewczyny spacerowały po paryskich uliczkach kręcąc się blisko centrum. Już dawno zapomniały o perypetiach związanych z otwieraniem drzwi. Teraz wieża Eiffla majaczyła im w oddali i nawoływała do zdobycia. Maszerowały ciągle jakimiś obrzeżami i będąc na moście zakochanych usłyszały nawet fajerwerki. Ale heca! Niedość, że Eiffla zaświeciła się dla nich dodatkowymi lampkami, to jeszcze strzelają fajerwerki, których nie widać na horyzoncie. Fajny ten Paryż! Pomyślały. Zamarzyło się im zakupienie sera francuskiego oraz wina i dalsze rozmowy w zaciszu domowym – Kazimierzowym. Myśl o rychłym powrocie do domu poczęła narastać.


mh950x200 Image Banner 950 x 200

Tego wieczora, rozpoczął się zamach terrorystyczny w Paryżu. Terroryści wkroczyli do zaplanowanych kilku miejsc i zaczęli strzelać. Rozpoczęło się przetrzymywanie i zastraszanie niewinnych osób w miejscach publicznych. Osoby, które były blisko tego zdarzenia zaczęły uciekać. Kilka takich osób można było spotkać w metrze lub w sklepie. Mówiły one jednak po francusku. Dziewczyny słyszały na moście zakochanych fajerwerki lecz to nie były oznaki wiwatu tylko zamachu. Strach opanował całe miasto. Media zaczęły trąbić o przerażających wydarzeniach, które miały miejsce w stolicy Francji. Prezydent zapowiedział zamknięcie granic i zalecał niewychodzenie z domów. Zaczęto próby odparcia ataku terrorystycznego.


2209_banners 2014-09-05_stenaline_transport_750x300 Image Banner 750 x 300

Mała póki co wybierała ser francuski w sklepie i nie spodziewała się kompletnie, że one aż tak śmierdzą! Gdy podchodziła do półki z winami zobaczyła dziwnego mężczyznę. Pełno dziwaków w tym Paryżu, pomyślała. Jednak mówił on coś o strzelaninie, której chyba nikt na tamten moment nie brał na poważnie. Nie brała na poważnie również i Mała. Zapłaciła za ser oraz wino i ruszyła z dziewczynami do domu. Wreszcie na drugi dzień miały zwiedzić dzielnicę artystów. Chciały wypocząć. O tym, że już niedługo wszystko weźmie szlag, zapowiedzi miały już w metrze. Widziały przerażonego mężczyznę, który coś wykrzykiwał i żołnierzy z psami. Gdy wróciły do domu dostały pierwszy telefon z Polski z informacją o tym, co dzieje się w Paryżu. Media huczały o zamachu, a dziewczyny kompletnie nic nie wiedząc po prostu wracały do domu w pobliżu miejsca tego okropnego zdarzenia. Po pierwszym telefonie ruszyła cała lawina telefonów i smsów od rodziny i znajomych. Wszyscy byli tak bardzo przerażeni, pytali czy dziewczyny żyją, czy wszystko w porządku. Dziewczyny nie wiedziały kompletnie co mają robić. Bały się nawet wyjrzeć przez okno. To była straszna noc, najgorsza z możliwych. Nowe informacje o zamachu cały czas docierały do nich z Polski. Bały się tak mocno i było im przez to tak bardzo zimno… Marzyły tylko o tym, aby cichutko doczekać do rana i zadzwonić do Ambasady. Chciały się dowiedzieć, czy w ogóle wrócą do kraju. To była kolejna próba charakteru jaką dał im Paryż.

Tripadvisor PL 600x350

Jak wracasz do domu bezpieczna po takim traumatycznym przeżyciu, to czujesz, że coś się w Tobie zmieniło i, że już nie jest tak jak było wcześniej. Myśl o Małej dziewczynce w Tobie nagle znika. Zaczynasz rozumieć, że są momenty w życiu, kiedy brakuje na coś wyjaśnienia. Nie możesz uciec do swojego świata marzeń, w którym jest ci miło i dobrze, bo  realia są zbyt brutalne i oczywiste. Możesz szukać rozwiązań ale i tak ich nie znajdziesz. Czujesz się nieobecna, a chodniki znajdują się 30 cm pod twoimi nogami. Brakuje ci stabilnego gruntu i łatwo doprowadzić cię do łez. Podobno takie objawy opisują proces trawienia strachu. Dopiero u schyłku tego procesu, zaczyna do Ciebie docierać co tak naprawdę się stało. Zaczynasz widzieć, że były sytuacje, w których traciłaś panowanie nad sobą. Strach równa się agresja, ale też strach równa się zagubienie. Jak jest się w traumatycznej sytuacji z bliskimi osobami, to doświadcza się strachu w trójnasób. Widzi się reakcje bliskich osób i automatycznie stara się do nich dopasować. Zazwyczaj chce się pomóc, jednak to nie zawsze jest łatwe. Pamiętam, że cały czas starałam się być silna i spokojna, aby dziewczyny nie bały się tak mocno. Przyszedł jednak moment, że nie wytrzymałam. Każda z nas miała taki swój schyłek sił. Pamiętam, że jak wróciłam do domu, to miałam w głowie tylko jedną myśl, czy nie zrobiłam czegoś złego moim dziewczynom. Z perspektywy czasu widzę, że była to próba charakteru dla każdej z nas. Mimo strachu, chciałyśmy dać radę , chronić siebie nawzajem i wspierać.

Tak bardzo się cieszę, że jestem już w domu. Tak bardzo współczuję tym, którzy tego nie przetrwali.



sierpien Image Banner 750 x 200 1

So, what do you think ?