Blog stylowej kobiety

Kreuj swój styl. Inspiracje w zakresie mody, zdrowia, przyjemności.

Street fashion in London

2

 Londyn

Londyn to jedno z największych metropolii świata. Żyje tutaj ponad 8 milionów ludzi, co stanowi ok. 13% wszystkich mieszkańców Wielkiej Brytanii. Londyn jest swoistym tyglem narodowościowym, w którym tempo wzrostu mniejszości narodowych sięga do 80%, zaś tempo wzrostu rdzennych mieszkańców utrzymuje się na stałym poziomie. Ten etniczny Babilon, jak to nazwał jeden z bystrzaków, miga dookoła tysiącem kolorów. Wyobraźmy sobie jedno miejsce, a w nim: Hindusów, Pakistańczyków, Afrykanów, Anglików, Włochów, Polaków oraz przybyszów z Bangladeszu i turystów. Każdy z nich ma inne zwyczaje, lubi chadzać innymi ścieżkami i ubierać się inaczej. Ubiór, czyli forma komunikatu niewerbalnego interesuje mnie najbardziej. Pragnę poznać Londyn właśnie od tej strony i zrozumieć, co ci wszyscy mieszkańcy chcą mi zakomunikować. Na pierwszy rzut oka łapię frika. (ang. freaky), gdyż tych ludzi jest tutaj za dużo i nie mogę się skupić. Po kilku dniach jest już trochę lepiej. Wybieram się zatem na przechadzkę.

0207 750x100_lanzarote_020714 Image Banner 750 x 100

Moda na ulicach Londynu
Cóż za pech, że nie ma tutaj ani paryskiego szyku ani tym bardziej włoskiej mody na ulicy. Bardzo mi tego brakuje. Chcę się jednak przekonać do londyńskiej mody, oswoić się z nią. Zakładam więc czarną sukienkę z dodatkiem skóry i grafitowe legginsy. Do tego moje ulubione wygodne brązowe obcasy, takie same jak miała klasyczna Barbie. Rozpuszczam moje brązowe, długie włosy i narzucam eko-skórkę. Robi mi się miło, gdy spoglądam w lustro. Jeszcze tylko złoto i pomarańczowa szminka i jestem gotowa do przejścia się po londyńskiej ulicy. Jaka jest londyńska ulica? Tam gdzie mieszkam, czyli na przedmieściach jest wysoce uboga w ładne widoki. Mam tu na myśli i ładny krajobraz, ładne budynki, jak i ładnych ludzi. Z trudem pokonuję swój 30 minutowy spacer i szukam wzrokiem ładnie ubranych osób. Porażka. Same za małe dresy, brzydkie adidasy, suknie i kiczzz, dużo, dużo kiczu. Wchodzę do londyńskiego metra, najstarszego na świecie. Liczy ono 12 linii i 275 stacji, co daje 408 km tras. W metrze sytuacja lekko się zmienia, gdyż w podziemiach miesza się wszystko. Nie ma już pobliskiej uliczki, na której można zaznać niewiele innowacji. Jest już podziemie, obfitujące w obfitującą narodowościowo mieszankę podziemnej części miasta. Mijają się tu ludzie ze wszystkich stref stolicy. Od I przez III po VIII. Więc w jednym miejscu widzisz raptem biznesmena z centralnego wieżowca, zaraz potem muzyka, którego styl widać w każdym jego ruchu. Mieszają się tu wszystkie maści i narodowości z rodowitymi ludźmi tego kraju. Stoisz z nimi w podziemnym korku, ocierasz się o nich w jednej z podziemnych alejek. Wszyscy są tak bardzo blisko ciebie, a ich style zazwyczaj ci nie odpowiadają. Łowię więc wzrokiem autochtonów i szukam tego, co fajne. Inne nacje zostawiam sobie na inną porę. Teraz interesują mnie Anglicy. Kto szuka, ten znajduje. Szczęśliwie znajduję i ja.

Płaszcze i garnitury

 Jest tu dużo płaszczy, różnego kroju, zaś mój ulubiony, to:

ulubiony płaszcz burberry

 Jednym słowem rządzi trencz i naprawdę, jego widok szczerze raduje moje oko. Dostrzegam równie interesujący cytrynowy płaszcz ze złotymi zameczkami. Niesamowity i bardzo kuszący. Zastanawiałam się jednak, czy kobieta nie boi siadać w nim w metrze. Był wyjątkowo czysty. Uszyty bardzo prosto, wręcz minimalistycznie ze stójką. Kolejny smakowity kąsek, to męskie garnitury. Biznesmeni wyglądają tu naprawdę profesjonalnie. No wreszcie Londyn, to największe centrum finansowe świata z największą giełdą w Europie. Ludzi zajmujących się ekonomią i finansami z pewnością tutaj nie brakuje, także jest na co popatrzeć. Rządzą idealnie skrojone garnitury grafitowe i granatowe przede wszystkim. Do tego sznurowane skórzane buty i błękitna koszula. Rzadko zdarzają się czarne garnitury. Zdarzyło mi się raz zobaczyć garnitur w kolorze butelkowym w połączeniu z jasną musztardową koszulą. Facet wyglądał w niej naprawdę nieźle, gdyż miał porcelanowy kolor skóry i niebieskie oczy. Czasami można spotkać elegancika indywidualistę. Jeśli zna się na rzeczy, to można popatrzeć z zachwytem na nietypowy styl. Pozostając jednak przy elegancji i rdzennych mieszkańcach, jestem pełna podziwu dla starszych osób. Niektóre starsze panie wyglądają jak ikonki Królowej Elżbiety. Dystyngowane, nad wyraz eleganckie i opanowane. Przemykają drobnymi kroczkami w pięknych skórzanych bucikach podtrzymywane przez starszego pana. Starszy pan, jak się domyślam mąż ma trampki, koszulkę polo i dżinsy. Wyglądają razem przeuroczo. Z rozczulonym sercem opuszczam metro i docieram do celu. Kolejny mój cel to centrum. Jestem żądna zobaczyć więcej ciekawych stylizacji w Londynie.



Banner 750x300

2 komentarze

  1. Grzech

    Dzięki za to spojrzenie na modę w Londynie, przekazane jakże poetyckim językiem 🙂 Mnie natomiast interesuje relacje cen ubrań w GB do polskich cen. Czy to prawda, że ubrania w Anglii są dużo tańsze niż w Polsce? Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • admin

      Przeciętna bluzka z nowej kolekcji w sklepie ze słabą jakościówką (Primark) kosztuje 8-12 funtów. Fajna bluzka z nowej kolekcji w sklepie z bardziej wyrobioną marką (Dorothy Perkins) kosztuje 20-30 funtów. Rewelacyjna bluzka z nowej kolekcji lepszej marki (Tommy Hilfiger) kosztuje 80 – 180 funtów. Oceń sam 🙂

      Odpowiedz

So, what do you think ?